Harry and Vanessa

Don't let me go...

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Rozdział 3. Ten w lokach to twój facet?

Na początku zdziwiłam się, że Styles powiedział do mnie coś miłego ..bez przedrzeźniania mnie. Ale dopiero później dotarło do mnie, że widział mnie w bieliźnie a może i bez niej. Nie chciałam się upewniać. Jedyne co zrobiłam to spiorunowałam go wzrokiem i podłączyłam suszarkę do kontaktu.
- wysuszysz? – zapytałam szczerząc się. Zawsze suszył mi włosy a kiedy byłam mniejsza robił mi warkoczyki.
Westchnął i wziął ode mnie urządzenie. Wplątał swoje długie palce w moje równie długie włosy i zaczął masować skórę mojej głowy. Próbowałam ukryć moje zadowolenie chyba z marnym skutkiem, ponieważ zobaczyłam jego triumfalny uśmiech, jakby czuł, że ma nade mną kontrole. Czułam ciepłe powietrze na szyi, kiedy podniósł moje włosy do góry. Czułam, że na moich rękach pojawia się gęsia skórka.
- wystarczy? – zapytał przekrzykując hałas.
- chyba tak, dzięki. – wymamrotałam poprawiając włosy rękoma. – jeszcze tylko makijaż. Poczekasz minutę? – zapytałam robiąc maślane oczka
-minutę? Chyba nie wiesz, co mówisz..– westchnął uśmiechając się krzywo.
- no tak. – stwierdziłam zamykając mu drzwi od łazienki przed nosem. Słyszałam tylko jak głośno wypuścił powietrze z ust i chyba klapnął na łóżko.
Pomalowałam się szybko wiedząc, że Harry jest w moim pokoju całkiem sam. Trochę bałam się co mogę tam zastać, kiedy stąd wyjdę. Na szczęście Styles okazał się być grzecznym chłopcem. Zobaczyłam jak leży na łóżku i bawi się moim pluszakiem, którego dostałam od mamy, będąc jeszcze dzieckiem.
- naprawdę jesteś dużym dzieckiem, Harry – stwierdziłam stojąc nad nim.
Loczek szybko się podniósł poprawiając dół koszuli. Już lekko wygniecionej koszuli.
- możemy iść? – zapytał mierząc mnie wzrokiem.
- jesteś cały wygnieciony, ściągaj koszulę.
- słucham? – uśmiechnął się ‘rozbawiony’ ?
- ściągaj, uprasuje ją. Chyba nie chcesz narobić mi wstydu.. – popatrzyłam na niego groźnie. Po chwili to on obdarzył mnie swoim spojrzeniem, jakby mówił ‘Kobieto, o co tyle szumu’
Nie należał do pedantów ale też nie był fleją. Posłusznie zdjął górną część garderoby, zwinął w kulkę i rzucił we mnie, tak, że dostałam w twarz. Ukazał się przede mną jego nagi, dobrze zbudowany tors, zdobiony kilkoma znacznymi tatuażami.
- nie patrz się tak, po wypalisz dziurę. – zaśmiał się zakrywając swojego motylka na torsie. Otrząsnęłam się zdając sobie sprawę, że musiało to dziwnie wyglądać. Nie jestem napalona.
Wyprasowałam mu koszulę i kazałam założyć.
- dzięki mamo. – zaśmiał się. Po raz kolejny tego dnia.
- wystarczy Vanessa. – mruknęłam biorąc torebkę z kanapy. – gotów?
Kiwnął głową i otworzył mi drzwi wpuszczając mnie przodem. Cały czas miałam wrażenie, że kpi ze mnie ale w taki jego sposób.
- nie musisz zgrywać dżentelmena. – powiedziałam zakluczając drzwi.
- oj Vanessa.- potargał mi moje ułożone włosy. Teraz to naprawdę się wkurzyłam, przejechałam ręką wzdłuż jego loków.. ale one powróciły jak bumerang do swojego poprzedniego stanu. No tak, zapomniałam, to włosy Harrego. One układają się jak chcą. Same. I codziennie inaczej. Usłyszałam jego triumfalny śmiech co jeszcze bardziej mnie wkurzyło.
- chodź bo się spóźnimy. – otworzył swojego range rover’a i otworzył mi drzwi, czekając aż wejdę.
Nie mówię, że Harry nie szanował kobiet ale teraz to przesadzał. Nigdy nie otwierał mi drzwi, nie przepuszczał w progu ani nie mówił komplementów. Nie twierdze, że to nie miłe ale on przesadza i zwykle się wydurnia. Jesteśmy przyjaciółmi i często się nabijamy z siebie ale dzisiaj to on wygrywa. Nie ma u nas podziału kobieta mężczyzna, jest równouprawnienie i tego się trzymamy. Traktujemy się na równo.

Perspektywa Harry’ego

Byliśmy w drodze na pokaz. Byłem tam zaproszony tylko ze względu na moją przyjaciółkę Care, która była modelką i uczestniczyła w pokazie. Nie była to tak bliska przyjaciółka jak Vanessa i oczywiście znaliśmy się o wiele krócej ale mogłem powiedzieć jej wszystko i czułem, że mogę jej zaufać. Mam nadzieje, że to działa w obie strony.
W tle było słychać ściszone radio a obok mnie siedziała Vanessa, naburmuszona Vanessa.
- nie cieszysz się, że jedziesz na…
- cieszę – przerwała mi. – ale jednocześnie wiem, że nie jestem odpowiednią osobą, która ma się tam pojawić w twoim towarzystwie.
- o co chodzi? – stanąłem na czerwonym świetle i popatrzyłem na nią ze zdziwieniem. – nie rozumiem o czym mówisz – powiedziałem zgodnie z prawdą
- po prostu mam świadomość, że na moim miejscu miał być ktoś inny.
- masz na myśli Scarlett. – ruszyłem, ponieważ pojawiło się zielone.
Westchnęła ciężko wiercąc się na siedzeniu.
- zapnij pas. – skarciła mnie.
- sama zapnij. – powiedziałem, chodź doskonale wiedziałem, że ma przełożony pas. Nigdy nie ruszyłaby bez zapiętych pasów, miała można powiedzieć obsesję.. i próbowała nią zarazić mnie. Bezskutecznie.
Po tej odpowiedzi zamilkła. Głucha cisza zmusiła mnie do pogłośnienia radia. Leciała nasza piosenka, a dokładnie More than this, solówka Nialla. Zacząłem podśpiewywać.
- cicho, psujesz jego wokal. – skarciła mnie Gomez. Nie miałem zamiaru się zamknąć ale zrobiłem coś innego, przełączyłem stację i znacznie pogłośniłem. Teraz słuchaliśmy Bruno Marsa.. a raczej ja bo Van była gdzieś daleko i patrzyła w okno. Miałem wrażenie, że zaraz wysadzi wszystkie szyby i moje uszy, nie ściszyłem. Miałem nadzieje, że to wkurzy Van i sama to zrobi, jednak siedziała spokojnie. Zaparkowałem wyłączając silnik i jednocześnie muzykę.
Vanessa pierwsza wysiadła z auta i zatrzasnęła drzwi.
O co my się właściwie pokłóciliśmy. Czy my się w ogóle pokłóciliśmy?
- słuchaj Van, to śmieszne… wiesz, ta nasza kłótnia. – plątałem się.
- jaka kłótnia? Chciałam tylko, żebyś zapiął pasy. Nie moja wina, że jesteś tak dumny i nie słuchasz nikogo, szczególnie ludzi, którzy chcą dla ciebie dobrze. – powiedziała na jednym wydechu. Była wkurzona, widziałem to.. i nie chodziło tu o głupie pasy.
- przepraszam, okej? – powiedziałem trochę z wyrzutem i może tylko dlatego, żeby dała mi spokój
- dobra, chodźmy już.

Perspektywa Vanessy

Błysk fleszy oślepił mnie kiedy wchodziliśmy do środka. Popatrzyłam na Harrego, dla niego to było coś normalnego.
Nie pasuje tu. – cały czas powtarzałam sobie w myślach, patrząc na te wszystkie znane osobistości.
- Spokojnie mała, to nic wielkiego – szepnął mi na ucho. Potem poczułam jak splata nasze palce. – Trzymaj się mnie a nie zginiesz.- To co zrobił nie było najlepszym pomysłem bo fotoreporterzy zaczęli wypytywać czy jesteśmy razem ale Harry efektywnie ich zignorował.
-Przyzwyczaj się, kiedyś będziesz sławną tancerką.. ale jesteś już zaklepana.– uśmiechnął się.
Prychnęłam.

Perspektywa Harry’ego

[…] Po pokazie chciałem przedstawić Vanesse, Carze. Gomez była podekscytowana, że może ją poznać, zawsze uważała ją za ikonę mody.
- Cara, to moja przyjaciółka Vanessa. – powiedziałem przedstawiając je sobie.
- a więc to ty.- powiedziała Cara - Harry cały czas o tobie gada, w końcu się poznałyśmy.
- nie słuchaj go – powiedziała Van trochę się czerwieniąc – jestem twoją fanką. – powiedziała podekscytowana.
- to miłe, akurat tego Harry nie wspominał. – powiedziała.
- bo on zawsze mówi same głupstwa. – stwierdziła i dostała ode mnie kuksańca w bok.
- więc głupstwem jest, że tańczysz i uwielbiasz fotografować. – zapytała Cara z uśmiechem
- to akurat się zgadza.- Powiedziała Vanessa uśmiechając się.
Ktoś zaczął wołać Care a ta przepraszając nas pożegnała się z nami.


Perspektywa Vanessy

Byłam w potężnym szoku, że Harry opowiadał o mnie Carze, tym bardziej, że rzadko się widują, ze względu na brak czasu. Zastanawiałam się co jeszcze o mnie mówił. Nie chciałam pytać, a w szczególności teraz, kiedy znów musieliśmy się przebić przez paparazzi, żeby wejść do samochodu.
- jeeeeeeść. – wydarł się Hazza. W sumie też byłam głodna.
- naleśnikiiii
- pizzaaaa. – powiedział
- dobra ale ja wybieram.
- niech będzie.
Zdziwiła mnie jego ustępliwość. Pojechaliśmy do pizzeri, do której często chodziłam z Niall’em. Przez głupie gadanie Harry’ego zaczęłam zastanawiać się czy ja serio mu się podobam. Weszliśmy do pizzeri. Harry ubrał ciemne okulary. Co on sądził, że nikt go nie pozna?
- musiałbyś jeszcze zakryć te loczki. Przecież to twój znak rozpoznawczy.
- nie mam zamiaru niczego zakrywać. Jestem człowiekiem, nie będę się chować jak szczur. – powiedział oburzony. Już się nie odezwałam.
Usiedliśmy przy 4- osobowym stoliku, Typowy bar. Czerwone skórzane kanapy i czarne drewniane stoliki. Harry podał mi kartę a zaraz potem przyszła kelnerka. Oczywiście wgapiała się w Styles’a jak w ósmy cud świata. Chciałam chrząknąć ale Harry się odezwał.
- ja poproszę sok jabłkowy z lodem – powiedział do niskiej blondynki, która od razu zapisała to w zeszyciku. – a ty, Van? Co pijesz?
- piwo. – powiedziałam – piwo z sokiem malinowym poproszę. – Harry spojrzał na mnie jakby zaniemówił. – no co?
- poproszę pani dowód. – odezwała się kelnerka. Pewnie tylko dlatego, że zobaczyła zdziwienie Hazzy.
- słucham? Jestem pełnoletnia..
- od kilku marnych miesięcy. – skomentował Styles pod nosem
- proszę. – wyjęłam dowód i pokazałam tej blondynie, która zaczynała mnie już irytować. Zapisała moje zamówienie bez słowa. Jakby ją zatkało.. czy ja aż tak młodo wyglądam, a szczególnie dzisiaj, kiedy ubrałam się kobieco i zrobiłam dość ostry makijaż.. a może ta kelnerka znienawidziła mnie tak samo jak ja ją. Bez powodu.
- wegetariańską poproszę. Dla mojego przyjaciela to samo.
- co? – oburzył się Harry.
- no przecież pozwoliłeś mi wybrać.
- robisz to specjalnie – oburzył się.
-na jakim cieście ? – przerwała nam kelnerka
- grubym – odezwał się Harry
- cienkim – zaprotestowałam szybko. Harry posłał mi groźne spojrzenie. – Sam powiedziałeś, że to ja wybieram co jemy.
- ale nie myślałem, że będziesz aż tak okrutna..
- bo ty nie myślisz Styles, w ogóle.
Już sama nie wiedziałam, czy my się kłócimy czy po prostu sprzeczamy. Najważniejsze teraz było to, że wygrywam tą bitwę
Kelnerka odeszła z dziwnym wyrazem twarzy. Harry odprowadził ją wzrokiem, oczywiście skupiając wzrok na dolnych partiach ciała. Wkurzała mnie ta jego pewność siebie. Nie wszystkie mógł mieć, chodź tą kelnerkę z pewnością tak. Leciała na niego, co widać było odkąd tu weszliśmy.
- ładna co? – zapytałam chodź wcale tak nie uważałam
- widziałem ładniejsze. – mruknął i wbił wzrok w ekran i phone’a
Po chwili niska blondynka przyniosła napoje i postawiła z hukiem na blacie. Obdarowała Styles’a uśmiechem jednak tym razem on nawet na nią nie spojrzał. Znamy się długo ale nigdy nie mogłam zrozumieć jego zachowania.
- skoro ja dzisiaj poświęcam się i nie jem mięsa to ty….też się poświęć..
- ale mi poświęcenie.. poza tym wiesz, że od 6 lat nie jem mięsa i będę się tego trzymać.
- nie o takie poświęcenie mi chodzi. – pociągnął ze słomki jabłkowy napój
Spojrzałam na niego podejrzliwie.
- umów się z Nialler’em do kina. – podniósł prawą brew do góry
- spoko. – wzruszyłam ramionami.
- spoko?
- no skoro ty tak bardzo się poświęciłeś to przecież i ja mogę – powiedziałam z ironią. Rzecz jasna nie było to dla mnie poświęceniem iść z kimś do kina a już w szczególności z Niall’em, który był przesłodkim chłopakiem i oczywiście moim przyjacielem.
- ale ma to być w formie randki. – dokończył.
On chce mnie zeswatać z Niall’em ! Robi się coraz ciekawiej ..
- jedna randka i koniec, Styles.
- dlaczego z góry zakładasz, że wam się nie uda?
- a dlaczego ty próbujesz znaleźć mi faceta na siłę?
- Niall to nie facet, to jeszcze dziecko
- Harry on ma 20 lat, i jeśli już, to ty tu jesteś dzieckiem, nie on.
- on ma jeszcze 19 a ty pójdziesz z nim na tyle randek ile on z tobą zdoła wytrzymać.. bo ja siedzę tu z tobą zaledwie pół godziny i już nie wyrabiam – zaczął.
- więc zostawię cię w towarzystwie w jakim czujesz się najlepiej, w swoim.. – powiedziałam i wyszłam

Wzrok wszystkich ludzi w barze był skierowany na mnie ale w tej chwili nie przejmowałam się tym.
- poczekaj – usłyszałam krzyk Stylesa, który opuścił za mną bar.
- co? – fuknęłam. Doprowadzał mnie do szału, miałam ochotę zmyć się stamtąd jak najszybciej się da.
- nawet nie masz czym wrócić. – powiedział opierając się o ścianę budynku
- motor po drugiej stronie wygląda bardzo przyjaźnie. – uśmiechnęłam się krzywo
- tak? Jeszcze przyjaźniej wygląda jego właściciel. – wskazał głową całkiem przystojnego chłopaka w czarnej skórzanej kurtce, który opierał się o pojazd. Blond włosy zaczesane niechlujnie do tyłu i wyraziste rysy twarzy, które podkreślały duże niebieskie oczy. Uśmiechnął się do mnie kiedy zobaczył, że razem ze Stylesem wpatrujemy się w niego.
Pokiwałam mu niezręcznie a on wskazał gestem ręki, że mam do niego podejść.
- nie zamierzasz……..Vanessa, chyba nie zamierzasz z nim jechać. – przeraził się Harry.
- a kto mi zabroni? – wzruszyłam ramionami. – ty? - zakpiłam
- Nie chce się kłócić o takie drobiazgi, Gomez
- to jest dla ciebie drobiazg? Masz zamiar kontrolować moje związki i w dodatku wybierać mi faceta?
- wcale nie wybieram ci faceta, po prostu myślę, że nie znajdziesz lepszego niż Niall.
- skoro nie zasługuje na nikogo jak twierdzisz to na Nialla pewnie też nie..….
- nie chodziło mi o to … proszę wejdź do środka i pogadajmy na spokojnie.
- poco? Przecież trudno ci ze mną wytrzymać. Pół godziny było dla ciebie męką więc zastanawiam się jak wytrzymałeś ze mną tyle lat..
Nie otrzymałam odpowiedzi. Podeszłam do blondyna po drugiej stronie ulicy i wsiadłam z nim na motor. Widziałam jak Harry do kogoś dzwoni, nie obchodziło mnie już nawet do kogo, pewnie znowu do jakieś dziwki. Jego życie, jego sprawa, ja przynajmniej nie ingeruje w jego życie ‘miłosne’ on też powinien się tego trzymać.
Podałam mu adres domu i ruszyliśmy bez słowa. Cały czas zastanawiałam się co robię i gdzie się podziała tamta Vanessa. W życiu nie wsiadłabym na motor a już w szczególności z obcym mężczyzną i Harry doskonale o tym wiedział. Nie spodziewał się tego ale jednocześnie po kilku próbach zatrzymania mnie, odpuścił.
Jadąc ulicami, ponurego a zarazem pięknego nocą Londynu, czułam wiatr we włosach. Próbowałam beztrosko wtulić się w nieznanego mi chłopaka ale nie potrafiłam nie zadręczać się myślami, czy dobrze zrobiłam. Odpowiedź była prosta, Źle zrobiłam ale przecież Harry w końcu powiedział mi co o mnie myśli, przecież nie będę się prosić o to, aby spędzał ze mną czas, chodź do tej pory uwielbiałam jego towarzystwo, miałam nadzieje, że z jego strony było tak samo. Dojechaliśmy do celu, którym był mój dom. Miałam nadzieje, że tata już śpi.
- Andre – podał mi rękę
- Vanessa, miło mi i dziękuje za podwózkę. – powiedziałam z pewnością się czerwieniąc
- nie ma sprawy, Ten w lokach to twój facet? – rzucił nagle, jakby wiedział, że tylko on przez całą drogę zaprzątał mi głowę.
- przy… właściwie nie wiem czy się jeszcze przyjaźnimy. No mniejsza o to. Dobranoc i jeszcze raz dziękuje. – skończyłam szybko tą niezręczną dla mnie rozmowę.
- jeśli będziesz czegoś potrzebować to, to jest mój numer. – podał karteczkę z numerem telefonu.
Nic już nie powiedziałam, wzięłam karteczkę i weszłam do domu gdzie czekał tata. Siedział na kanapie w salonie obierając nerwowo jabłko.
- co to był za młodzieniec? Myślałem, że byłaś z Harrym. – powiedział spokojnie. Czasem miałam wrażenie, że ten człowiek, nigdy się nie złości.
- bo byłam. – zdjęłam buty i usiadłam na kanapie obok taty.
- co się dzieje mała? – podał mi kawałek jabłka uśmiechając się z troską w oczach.
- pokłóciliśmy się trochę.
- tak bardzo trochę, że musiałaś prosić nieznajomego, żeby cię odwiózł.
- oj tato.. – przeciągnęłam to słowo.
- oj Nessi, zbyt długo cię znam, żebyś mogła mi wciskać takie kity. – pogłaskał mnie po głowie. – jak byliście mali, nigdy się nie kłóciliście, no może raz, kiedy wyjechaliśmy do Chorwacji na dwa tygodnie a ty zostawiłaś Harrego na pastwę losu w Holmes Chapel.
- wtedy może i za mną tęsknił a teraz nawet nie może ze mną wytrzymać. – rzuciłam.
Kiedy byliśmy mali, byliśmy nierozłączni, ta więź nie psuła się z wiekiem, zawsze byliśmy sobie bliscy, kiedyś nawet obiecaliśmy sobie, że weźmiemy ślub – zaśmiałam się w myślach.
Kiedy poszedł do x factor, cały czas byłam z nim, do końca mu kibicowałam, kiedy zaczął podbijać świat, nie zapomniał o mnie, wręcz przeciwnie. Wiedział, że teraz będzie miał dla mnie mniej czasu, że będzie podróżował ale zawsze powtarzał, że wystarczy jedno moje słowo a zabierze mnie ze sobą.. ale przecież tak się nie dało. Ufałam mu a on coraz bardziej się starał. Oboje się staraliśmy, gdyby nie to, już dawno byśmy się od siebie oddalili i chyba właśnie to się stało. Nie chodzi teraz o jego karierę, chodzi o nas samych. Czy on mówiąc to, mówił na poważnie?
- tato? – zaczęłam, - wiem, że mam ciebie ale poza tobą mam tylko jego.
- dlatego nie możesz pozwolić mu odejść.
- ale.. – rozległ się dzwonek do drzwi.
______________________________________________________________
6 Komentarzy = następny rozdział. <3

tumblr_static_harlena_bb.png
Tagi: Rozdział 3.
29.06.2014 o godz. 23:41

Rozdział 2. Mam wolne, nie odbieram telefonów.

Usłyszałam budzik, który nastawiłam na 8 rano. Nie pamiętam kiedy wczoraj zasnęłam. Muszę posprzątać w domu zanim Harry przyjdzie i zrobi tu większy syf. Zwlokłam się z łóżka, kierując swoje zwłoki do łazienki.
- Vanessa, chodź szybko skarbie. – usłyszałam głos mojego taty.
Nie mówiąc nic zeszłam na dół w mojej różowej piżamie, którą dostałam od Hazzy. Często kupował mi prezenty, często też przesadzał ale tłumaczył się tym, że nie ma mi się jak odwdzięczyć za to co dla niego robię. Ostatnio sprezentował mi złoty zegarek z czym stanowczo przesadził.. Tłumaczył, że to przedwczesny prezent na urodziny ….
- list do ciebie od ……. Stylesa ? – zaśmiał się wręczając mi kopertę.
- on już do reszty oszalał? - zdziwiłam się. Wysyła do mnie list mieszkając 20 min drogi stąd.
- leżał pod drzwiami, nie ma nawet znaczka.
- więc musiał tu przyjść – stwierdziłam.
Pobiegłam do pokoju omal nie zabijając się o własne nogi i zaczęłam rozrywać kopertę.

Hej Van !

To wszystko co napisał na kartce A4.

- Idiota – skomentowałam to rzucając kartkę na łóżko. Wróciłam do łazienki z zestawem ubrań. Ubrałam granatowe leginsy i niebieski t-shirt z supermanem. Uczesałam włosy w koka i pomalowałam się. Umyłam zęby i wyszłam czując wibracje w telefonie. Zaśmiałam się spoglądając na ekran. Dostałam sms-a od Hazzy.

Spodziewaj się mnie za moment. Xoxo.

- co on tak wcześnie wstał ? co jest? – powiedziałam do siebie i przyczepiłam list na korkową tablice tuż nad biurkiem. Spoglądając na kartkę uśmiechnęłam się sama do siebie. Idiota.
Zeszłam na dół na śniadanie, które już czekało na stole, tata wyszedł do pracy i jak się okazało zrobił mi naleśniki z czekoladą. Uwielbiam go. Nalałam soku do szklanki i poczułam ukłucie w żebro.
- na moje wiadomości się odpisuje. – usłyszałam głos Stylesa i ponownie poczułam jak wbija mi palce w żebra.
- Harry, przestań.. to boli.
- zasadniczo ma boleć.. ale kiedy tak stękasz robi mi się ciebie żal. – zadrwił ze mnie. Ominęłam go i usiadłam do dużego stołu w jadalni gdzie czekał na mnie stos naleśników.
- jak noc? – spytałam popijając sok.
- bardzo męcząca. – skomentował opierając się o blat. Dokładnie wiedziałam co robił tej nocy. Zawsze kończy się tak samo, Harry i jego nowo poznana dziewczyna lądują w łóżku na pierwszej randce. I co on mi tu udowadnia? To co innego? Życze mu szczęścia ale szczerze wątpię, że to w czym teraz trwa, potrwa długo.
- nad czym tak ‘rozmyślasz’ ? – zaśmiał się ze mnie ponownie tego dnia.
- nad tym, że jesteś dla mnie coraz bardziej wredny. – wybrnęłam ale właściwie nawet nie musiałam kłamać. Jest chamski i bezczelny ale potrafi też być słodki i opiekuńczy. Bardziej wole tego drugiego.
- oj, przecież wiesz, że lubię z ciebie żartować. – powiedział z miną szczeniaczka, zaszedł i przytulił mnie od tyłu, kładąc głowę w zagłębiu mojej szyi.
- a ty wiesz, że nie znoszę gdy to robisz. Zacznij traktować mnie poważnie..- odsunęłam się od niego i wstałam siadając zaraz potem na blacie.
- jesteś słodka kiedy się złościsz. – stanął pomiędzy moimi nogami i podparł się na blacie stykając nasze czoła.
- ale jeszcze słodsza jesteś kiedy się uśmiechasz. – skomentował i pocałował mnie w czoło.
Milczałam. Nie chciałam, żeby myślał, że ze mną tak łatwo.
- traktuje cię poważnie, przecież wiesz. Jesteś jak Gemma, może nawet coś więcej.
- Harry, tylko się z tobą droczę. Powiedz lepiej jak tam…. No właśnie, nawet nie wiem jak ma na imię
- Scarlett – odparł – my .. Ty miałaś racje. – jąkał się
- szybki seks i Do widzenia. – podsumowałam zajadając się naleśnikiem. – może chociaż jak było.. albo czekaj, nie chce znać szczegółów.
- zrobiłaś się strasznie chamska, panno Gomez - zrobił chytrą minę
- uczę się od najlepszych – Harry zaczął się śmiać.
- o co ci chodzi? To, co powiedziałam, było aż tak śmieszne?
- to co powiedziałaś nie, ale ta czekolada zdobiąca twój policzek owszem.
- spadaj, po prostu zazdrościsz, że Rob nie robi ci śniadań.
- Rob nie, ale mama czasem się poświęci.. wiesz, długo nie widzi swojego synka. – zaśmiał się lecz przerwał nam telefon Harrego.
- Nie odbierzesz? – zdziwiłam się
- Mam wolne, nie odbieram telefonów.
- Nawet nie sprawdzisz kto to?
- Niall – spojrzał i schował telefon do kieszeni beżowych spodni. – leci na ciebie.. – skomentował obojętnie.
- słucham? Przestań bredzić, dobra?
- nawija o tobie bez przerwy, słuchać się nie da. – zaśmiał się. –
Przez te jego gadanie zaczęłam zastanawiać się co do Nialla, czy jakoś dziwnie na mnie nie patrzył, nie wysyłał dwuznacznych sygnałów.. nic sobie nie przypominałam. Zachowywał się w stosunku do mnie raczej normalnie. Zresztą znamy się trochę i on pewnie powiedziałby mi.
- Vanessa bo wiesz jak wyszło z Scarlrett… i mam zaproszenie na dzisiejszy pokaz
- i masz wziąć osobę towarzyszącą.. i tą osobą mam być ja.. – dokończyłam za niego. Czułam się dziwnie, że zabiera mnie tam tylko dlatego, że ze Scarlett nie wyszło ale nigdy nie byłam na profesjonalnym pokazie więc się zgodziłam.
- czyli się zgadzasz? – pokiwałam głową i dopiłam sok. – tylko wiesz, że musisz się stosownie ubrać – zaśmiał się.
- zawsze się stosownie ubieram. – powiedziałam udając dotkniętą jego słowami.
- bądź gotowa o 17 – powiedział poprawiając grzywkę i wyszedł.
- Harry, mogę wziąć lustrzankę? – zapytałam ale chyba nie usłyszał bo nie otrzymałam odpowiedzi.
Zaczęłam sprzątać po śniadaniu i w między czasie włączyłam TV. Mówili coś o Harrym w Plotkach i ploteczkach.
Harry Styles, Boysbandu One Direction był dziś widziany z młodą dziewczyną wraz, z którą opuszczał hotel w Londynie. Czy to jego nowa miłość? – mówiła prezenterka i po chwili ukazały się zdjęcia Hazzy z tą całą Scarlett. Nawet ładna – przyznałam. Wyłączyłam ten badziew i zamiast tego włączyłam radio. Zaczęłam sprzątać wsłuchując się w piosenkę Taylor Swift – 22
Kiedy ogarnęłam w miarę dom zaczęłam się szykować bo dochodziła 16 a znając mnie pewnie i tak się spóźnimy. Pobiegłam na górę i wyjęłam z szafy http://www.oui.pl/zdjecia_zoom/15198/Sukienka_Figl_M144_czarna_d.jpg i uszykowałam beżowe szpilki oraz torebkę – kopertę w tym samym kolorze. Wzięłam prysznic myjąc się kokosowym żelem, włosy umyłam jabłkowym szamponem (tak jak Harry) Wyszłam z łazienki owinięta kremowym ręcznikiem. Z długim włosów upierdliwie kapała mi woda, mocząc przy tym panele w pokoju. Zsunęłam ręcznik z ciała i wytarłam nim włosy. Założyłam zestaw czarnej koronkowej bielizny aby nie przebijała pod sukienką. Posmarowałam się balsamem i założyłam czarną sukienkę. Wsunęłam szpilki i zaczęłam układać wciąż mokre włosy.
- może najpierw je wysusz. – usłyszałam głos Stylesa, który stanął w progu łazienki.
- może najpierw naucz się pukać. – powiedziałam zbulwersowana. Doprowadzało mnie już do szału, to, że wchodzi to jak do siebie. Tak, przyjaźnimy się ale może sobie darować wchodzenie tu bez zapowiedzi. – chcesz, żebym dostała zawału.
- absolutnie.- wyszczerzył się - Wyglądasz zjawiskowo.. ale zdecydowanie lepiej wyglądałaś bez sukienki.
______________________________________________________________________________
jest 2. Mam nadzieje, że się podoba, jeśli tak? komentujcie, jeśli nie... też komentujcie. <3

hazz.png
Tagi: rozdział 2
04.05.2014 o godz. 19:23

Rozdział 1. Widzimy się jutro?

Wychodząc z domu spostrzegłam Stylesa opartego o maskę swojego range rovera. Burza loków na głowie i czarne ray-bany zasłaniające zielone oczy. Uśmiechał się zalotnie, wyglądając słodko w granatowej marynarce z dopasowanymi kremowymi rurkami.
- Ile można na ciebie czekać, Gomez. – zsunął z nosa okulary i włożył do kieszeni marynarki.
- Tyle ile trzeba. – mruknęłam i wsiadłam do samochodu przyjaciela.
Do mojego nosa dostał się aromatyczny zapach perfum lokowatego, uwielbiałam je. Ruszając z podjazdu Styles włączył radio, nie był by sobą gdyby nie zaczął śpiewać Stevie’ego Wondera. Oboje uwielbialiśmy stare piosenki, Louis często wtrącał co do tego swoje teorie. Chłopaki mają 2 tygodniową przerwę od trasy i próbują ją dobrze wykorzystać.
Byliśmy w drodze na grila, który organizował Liam z Danielle. Było to coś w rodzaju parapetówki. Od wczoraj są posiadaczami apartamentu na przedmieściach Londynu, kupili sobie nawet psa na umocnienie ich związku. Uważam że pasują do siebie jak nikt inny i nigdy nie widziałam tak zgodnej i kochającej się pary. Po długim staniu w korkach wreszcie dojechaliśmy na miejsce.
Przywitał nas Zayn i Niall z piwem w ręku.
- no nareszcie, ile można na was czekać.. – powiedział Zayn z pretensjami
-no wiesz.. te wszystkie dziewczyńskie czynności trochę trwają, prawda Gomez.– zaczął mnie przedrzeźniać Harry. Zawsze zwracał się do mnie po nazwisku co mnie czasem irytowało.
Dołączyła do nas Danielle ściskając mnie w progu na przywitanie.
Chłopaki kąpali się w basenie i grali w piłkę, oprócz pana Stylesa, który ciągle z kimś sms-ował.
- zostajesz czy wracasz? – zwrócił się do mnie Harry.
- dopiero co przyjechaliśmy. – zdziwiłam się.
- tak wiem.. ale jestem umówiony i zastanawiam się czy odwieść cię do domu czy prześpisz się tutaj. – wytłumaczył.
Od razu wiedziałam, że ma to coś wspólnego z nieznajomą od sms-ów. Mój Harry dorasta.. a raczej znów pakuje się w jakiś chory związek. Nie był osobą, która się angażuje, traktował zazwyczaj laski powierzchownie.. a jeśli już mu na jakiejś zależało, przeważnie chodziło jej o kasę. Strasznie mi go żal.
- co tym razem? 30- letnia mężatka.. może rozwódka?
- nie, co to innego. – zawsze tak mówił.
- ale kończy się tak samo. – zwróciłam mu uwage. Nie znosił kiedy miałam racje. W tej kwestii byliśmy tacy sami. Często mnie pouczał a byłam tylko o rok młodsza od niego. Od piaskownicy dorastamy razem a od 5 lat przyjaźnimy się na wagę złota – jak to mówi Styles.
Mogę zawdzięczać sobie jego karierę, bo dzięki mnie odważył się pójść do x factor.. a właściwie dał się zaciągnąć. Teraz kiedy myśle, że za 2 tygodnie powróci do 8 miesięcznej trasy po Europie, nie mogę uwierzyć, że to mój Harry.
Byliśmy w drodze do domu. Byłam trochę zirytowana, że po niecałej godzinie pobytu u Danielle i Liama musimy wracać. Nie chciałam siedzieć im na głowie i to jeszcze w nowym mieszkaniu.
- dzięki za podwózkę. – wymamrotałam otwierając drzwi auta.
- widzimy się jutro?
- no nie wiem czy znajdziesz czas dla takiej osoby jak ja.. mając przy boku atrakcyjną 30-latkę
- Skarbie, ona jest w moim wieku. – poprawił mnie i jednocześnie zdziwił.
Tak szybko jak otworzyłam, zamknęłam drzwi i spojrzałam na niego wytrzeszczając oczy.
- Vanessa, to nie śmieszne. Mówiłem przecież, że to co innego a teraz przepraszam bo odrobinę się śpieszę. Byłabyś tak uprzejma i opuściła ten środek transportu. – powiedział nabijając się ze mnie.
- tak, możesz wpaść jutro rano.. albo nie.. przyjdź po południu bo pewnie będziesz odsypiał po nieprzespanej nocy, pa kochanie – pocałowałam go w policzek i nie dając mu szansy na odpowiedź wyszłam trzaskając nieumyślnie drzwiami.
_________________________________________________________________________________________
Hej, na początek krótki. Jeśli będzie się podobało będę kontynuować, jeśli nie.. trudno.
Tagi: rozdział 1
29.03.2014 o godz. 23:34

Harry Styles 19 lat. Szalony i romantyczny buntownik z burzą loków na głowie. Jest członkiem zespołu One Direction. Mieszka sam w Londynie, zawsze musi postawić na swoim. Ma niewyparzony język i dusze artysty. Uwielbia flirtować i spędzać czas ze swoją przyjaciółką.
harryzgon.jpg
Tagi: Harry
29.03.2014 o godz. 23:28

Vanessa Gomez, 18 lat. Jest rozważną dziewczyną, która nie przestaje marzyć. Mieszka z ojcem w ogromnym domu, który przepisała jej matka. Jest specyficzna, uwielbia tańczyć i robić zdjęcia. Nie jest popularna ani lubiana przez rówieśników za to ma sławnego przyjaciela, którego zna od dzieciństwa.
selena.jpg
Tagi: Vanessa
29.03.2014 o godz. 23:23
Pomino tego, że jestem LS będę pisać opowiadanie o Harrym i Vanessie. Nie umiem pisać o Larrym. Blogi, które o nich czytałam są niesamowite i nie da się ich podrobić.. więc nie chce się za to zabierać. Mam nadzieje, że będziecie czytać opowiadanie napisane przeze mnie. Rozdziały będą pojawiać się co tydzień a blog ms-malik, który także prowadzę będę kontynuować od teraz. Jutro powinien pojawić się rozdział. :))))
Tagi: zapowiedź
29.03.2014 o godz. 23:13
Onedirection93
Harry and Vanessa
Skąd: London UK
O mnie: #Directioner #Larry Shipper. 17 lat. drugi blog, w którym pisze o Alex i Zaynie - http://ms-malik.bloblo.pl
statystyki
sekcja użytkownika
When he opens his arms and hold you close tonight It just won't feel right Cause I can love you more than this, yeah. When he lays you down I might just die inside It just don’t feel right Cause I can love you more than this Can love you more than this